Poznajmy się

O mnie

Nietuzinkowo zaczęło się od marzenia – wypowiedzianego trochę nieśmiało, podczas szkolenia z coachingu przywództwa. Opowiadałam wtedy o miejscu, które chciałabym kiedyś stworzyć. Takim, gdzie jest pozytywnie, swobodnie i domowo. Gdzie prowadzę zajęcia z rozwoju osobistego i będzie można się zatrzymać, wyciszyć. Gdzie ludzie, którzy tu zawitają, wracają do siebie – i żyją z większą lekkością.

Nie wiedziałam jeszcze, że to marzenie tak szybko upomni się o realizację.

Kiedy pojawił się ten dom, nie był piękny. Był nadgryziony zębem czasu i delikatnie ujmując – zmęczony. Ale miał w sobie coś, czego nie dało się logicznie wytłumaczyć. I go kupiłam.

Osoba w płaszczu przed domem z drewna

Uroki remontu starego domu.

Dopiero później przyszło zderzenie z rzeczywistością.
Skala pracy, decyzji, kosztów – rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Momentami to mnie przerastało. Remont przy małym budżecie był procesem pełnym wyzwań, improwizacji, uczenia się i kreowania czegoś z niczego. Pewne rzeczy mogły być zlecone ale szybko trzeba było zakasać rękawy.

Szlifowałam deski, tynkowałam ściany, uczyłam się obsługi wkrętarki, wiertarki i wyrzynarki. Wiele rzeczy powstało z odzysku nie dlatego, że to było modne – tylko dlatego, że tylko to było możliwe. Dziś mogę powiedzieć, że to była niezła szkoła życia. Także trochę szkoła budowlańca.

I może właśnie dlatego ten dom nie jest idealny. Ale jest swoisty i prawdziwy. Ma ślady czasu i pracy rąk, także tych, którzy mi pomagali. Być może goście to czują. Tę energię serca i intencji, żeby było tu wygodnie. Ciepło. Przyjemnie.

Podążałam za głosem serca.

Ten pomysł dojrzewał we mnie jeszcze wcześniej – kiedy mieszkałam za granicą. W pędzie, hałasie, ciągłej presji. W życiu, w którym łatwo zgubić siebie. Brakowało mi prostych rzeczy: wolniejszego tempa, owoców czy warzyw z ogródka, polskich łąk i mięty w ogródku. Chciałam żyć bardziej tak, jak lubię – a nie tylko tak, jak trzeba.

Dziś to miejsce jest odpowiedzią na tamte tęsknoty. Tutaj czuję, że żyję bardziej w zgodzie ze sobą.

Dom jest trochę odzwierciedleniem tego, co dla mnie ważne. Sposobu, w jaki jestem z ludźmi, jakimi przedmiotami się otaczam. Jak słucham. Jak wyczuwam, kiedy ktoś potrzebuje rozmowy, a kiedy przestrzeni.

Co się wydarza w Nietuzinkowie.

Z wykształcenia jestem trenerką rozwoju osobistego ale dla gości podczas pobytu niczego nie narzucam. Tworzę przestrzeń; dla tych, którzy chcą odpocząć i dla tych, którzy chcą pójść krok dalej.

Regularnie odbywają się tu kameralne warsztaty rozwojowe – głównie dla kobiet. Spotkania, które pomagają usłyszeć siebie, obrać kierunek zmiany i uwolnić przeszkody by żyć pełnią. 

Są też kreatywne zajęcia jak plecenie naturalnych wianków, tworzenie kadzideł z ziół zebranych w okolicy, którymi inspiruję do wyrażania siebie, bycia bliżej natury i cykli.

Jeśli ktoś  podczas pobytu poczuje, że chce to może skorzystać z indywidualnej pracy:
sesji coachingu transformacyjnego, ustawień rodzinnych B. Hellingera czy zabiegu Access Bars.

Ale nic nie jest tutaj obowiązkowe. Możesz przyjechać i po prostu być.

Ten dom to prawie 250 lat historii. Ja odważyłam się dopisać do niej kolejny rozdział. I bardzo możliwe, że następny zacznie się od Twojego przyjazdu. 

Do miłego zobaczenia, Renia

Zobacz OFERTĘ.